Jesień za oknem, dzisiaj na szczęście ta słoneczna i złota choć z posklejanymi, przypominającymi gnój, mokrymi liśćmi na betonie :-)
Zmartwiłam się wczoraj, bo prawie skręciłam kostkę tańcząc z Wiertarą
gangnam style, ale dzisiaj już jest okej, prawie nie boli, więc jestem spokojna, bo w sobotnim meczu z Krzanowicami zagram.
Informacja dnia: WIERTARA ZDAŁA PRAWO JAZDY, CIESZMY SIĘ I RADUJMY <3
P.S. A oto zdjęcie mojego małego potwora z Loch Ness w kilcie :-)
A teraz czytam "Zwierciadło piekieł" Mastertona, niedługo będę kończyć :-)
"Ośmioletni Boofuls, śpiewająca i tańcząca gwiazda musicalu, zostaje bestialsko zamordowany przez własną babcię. Pięćdziesiąt lat później scenarzysta Martin Williams wpada na pomysł, by nakręcić film o chłopcu. Żaden hollywoodzki producent nie chce się podjąć realizacji tego projektu. Tymczasem zafascynowany Boofulsem Williams kupuje okazyjnie piękne lustro z jego dziecinnego pokoju, milczącego "świadka" dawnej zbrodni. Od tej chwili wokół Martina zaczynają się dziać rzeczy dziwne i przerażające. Okazuje się, że chłopiec nadal "żyje" w zwierciadle, a każdego, który próbuje zgłębić jego tajemnicę, spotyka okrutna śmierć. Scenariusz Martina zostaje w końcu przyjęty - rolę Boofulsa ma objąć... Boofuls."