poniedziałek, 17 marca 2014

Moja aktualna kolekcja perfum


Może kolekcja perfum to zbyt wiele powiedziane, bo jest to jeden perfum, trzy wody toaletowe i jedna mgiełka (są jeszcze dwie, ale gdzieś mi się zapodziały po torbach), ale może po prostu powinnam to nazwać prywatną kolekcją zapachów :)

Pierwszy zapach to woda toaletowa PUMA. Jej zapach jest bardzo orzeźwiający, świetnie się sprawdza w letnie dni kiedy jest gorąco. Bardzo lubię zapachy z PUMY miałam już cztery zapachy tej firmy, perfum, perfum+wodę toaletową i dwie wody toaletowe. Zawsze do niej wracam, bo każdy nowy zapach bardzo mi się podoba. Starcza na długo nawet przy codziennym stosowaniu, choć wiadomo, że każda z nas ma więcej niż jeden zapach i perfumy starczają na długo, bo stosujemy je naprzemiennie, w zależności od humoru :)
Cena: ok. 20 zł


Kolejny zapach to mgiełka do ciała PLAYBOY Pin Up, jest to mój pierwszy zapach z tej firmy i nie zawiodłam się (dostałam go w prezencie). Może nie jest to zapach z moich ulubionych (bo zdecydowanie preferuję te orzeźwiające i soczyste), ale podoba mi się. Jest słodkawy, może nawet trochę mdlący, na pewno doskonały na zimę i brzydką jesień, ale raczej nie będę używała tej mgiełki latem, bo w upale mogłaby zemdlić. 
Cena: ok. 15-20zł


Ten zapach jest niesamowicie orzeźwiający! Nutka mięty, zapach cytryny, limonki stawia na nogi i dodaje mnóstwo energii :) Jest to woda toaletowa, zapach jest bardzo silny, również polecam na lato i zdecydowanie na wiosnę. Do zimy jakoś by mi nie pasował :)
Cena: ok. 20 zł


Woda toaletowa Pret a Porter. Nie jest to zdecydowanie mój zapach. Jest bardzo ostry. Przyrównałabym go raczej do tych orzeźwiających, ale zbyt mocno. Prawdę mówiąc kojarzy mi się raczej z paniami po pięćdziesiątce siedzącymi w kościelnych ławach. Mam go już kilka lat a ubyła dopiero połowa, bo bardzo rzadko go używam. Może gdyby był mniej silny to odpowiadałby mi bardziej.
Cena: ok. 30 zł


To jest perfum mojego życia. To jestem ja. Wielbię ten zapach jest jednocześnie słodki, mdlący, orzeźwiający, dodający energii, zamulający, na wiosnę, lato, jesień, zimę, to jest to, czego szukałam całe życie. Uwielbiam go. Oczywiście jest to perfum i jedno psiknięcie starcza na pół dnia spokojnie, bardzo wydajny. 
Cena: 135 zł

---

Wczoraj deszczowo, dziś deszczowo, jak będzie jutro...?

5 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś Pret a Porter i podobał mi się. Był co prawda trochę ostrzejszy, ale na pewno nie aż tak, żeby go przyrównywać od razu do pań po pięćdziesiątce, tylko raczej do jakiejś wyrazistej, pewnej siebie kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przez tę ostrość tak mi się skojarzył, aż wierciło z niego w nosie :P Ale też dla mnie nie jest takie, żeby całkowicie go odrzucić, bo czasem zdarza mi się go użyć, ale to jednak nie jest mój styl :)

      Usuń
  2. To i tak sporo więcej ode mnie :) bo ja mam "aż" jeden perfum :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest tego trochę :) Nie miałam styczności z żadnymi perfumami prezentowanymi przez Ciebie. Ale mam swoje ukochane zapachy : ICE z Orfilane który po prostu uwielbiam i mam już drugą buteleczkę oraz ostatnio odkryty Tiger Fit (jako wygrana w konkursie).

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny post :)
    Zapraszam do mnie ;)
    http://mystersdaria.blogspot.com/?m=0
    Jeśli Ci się spodoba mój blog zaobserwuj ♥

    OdpowiedzUsuń